sobota, 1 stycznia 2011

Notki z czerwca i lipca 2010

27.06.2010 13:51 30
O ciężkiej doli Właściciela Obywateli
    special for Niegdysiejszy Blondyn, choć nie tylko

Właściciele Fabryki Zapałek odprawili fiakra i  z dumą popatrzyli na ceglane gmaszysko przed sobą. Jeszcze niedawno, zaraz po tym jak runęły Mury, było tu zwykłe pole. Jeden z nich powiedział wtedy do Drugiego: ja nie mam nic, ty nie masz nic, razem zbudujemy nowy świat!…
I zbudowali Fabrykę Zapałek.
Świat już taki jest, że zawsze będzie na nim co podpalać, więc interes szedł świetnie. Zapałki robili solidne, toteż i tonami wysyłali je do kupców na całym świecie, otrzymując godziwą, choć nie tylko pieniężną przecież, zapłatę.
Dziś, jak zwykle na początku nowego tygodnia, zasiadali przed Fabryką przy stoliku z wiśniowego drewna, który ustawiło dwóch podręcznych w kaszkietach. Stolik był zdobyczny, przywieźli go z wojny japońsko-rosyjskiej i przynosił im szczęście. Ludzi do produkcji było niby dużo a jednak mało - Właściciele wciąż przyjmowali więc kolejnych, budując nowy, liberalny ład.
Przyjmowali każdego, nie patrząc specjalnie co tam kto ma za uszami. Mówili mu jasno i dużymi literami  jakie jest jego miejsce przy taśmie. I od razu dawali niebieski roboczy drelich, żeby się odróżniał od tych z innych fabryk – jakby  chciał podczas zmiany iść na dymka albo podglądać dziewczyny z fabrycznej pralni. No i żeby się czuł częścią Wielkiej Fabrycznej Rodziny, co przecież jest oczywistością.
Dziś przyjęli dwudziestu, zadowoleni skinęli więc podręcznym, że stolik można już wnieść do kantorku. Dopiero pod koniec zmiany trzeba będzie sprawdzić którego z tych w niebieskim drelichu trzeba jednak wywalić na zbity pysk. Nowi, dziś przyjęci, zostaną. Ale tym co się już w Fabryce zadomowili zbytnio, trzeba będzie się przyjrzeć.
Bo za dużo gadają. Nowych buntują. Chcą ciągle głupot jakowychś - co przecież produkcję wstrzymuje, na jakość zapałczanej masy wpływa i zyski zmniejsza. Tak nie może być w naszej Fabryce– mówił Jeden Właściciel do Drugiego. Tymczasem jednak - śniadanko u znajomej wdowy po pułkowniku czekało w hotelowej restauracji na głównej ulicy miasta, przywołali więc fiakra i pojechali. Bo na produkcji szło mimo wszystko jako tako -  maszyny nowiutkie, sprowadzone parowym statkiem z Oazy Wolności za Oceanem, nadzorcy sprawdzeni, wybrani spośród tych nie narzekających, co najpierw stali przy taśmie. O tępy ból głowy przyprawiali Właścicieli tylko ci co bardziej juz zadomowieni z drelichowych. Jak tylko się trochę przyzwyczaili, że robota nie za ciężka a i  panny z okolicznych wiosek łaskawym okiem patrzą na ich niebieskie ubrania w niedzielne popołudnia – zaraz chcieli różności.
Jednemu się zamarzyło, że wymyśli ładniejszą nalepkę do pudelka zapałek. Upierał się, upierał – trzeba go było usunąć, żeby kto nie pomyślał, że ma lepsze pomysły od Właścicieli. Inny znów zawsze na Anioł Pański zaczynał głosem pełnym trwogi gromką pieśń …my ze spalonych wsi, my z głodujących miast…. Musiał zniknąć, przecież jeszcze trochę i bunt byłby gotowy, bo papierosy w kantynie coraz drożej Właściciele sprzedawali a i południowy posiłek roznoszony po hali nie zawsze ładnie ostatnio pachniał. Byli i tacy, co cichcem przynosili do Fabryki jakoweś okólniki z pieczęciami Centralnego Miasta na Be. Pewnie przewoził to jeden z drugim wichrzyciel  nielegalnie przez granice, żeby w głębi Najszczęśliwszego Państwa wzniecać zadymy i zawieruchy. 
Czegóż tam nie było… - Właścicieli Dwóch drżało na samą myśl o tych nowinkach niebezpiecznych. O zysku i wyzysku - co ich przyprawiało o nagłą potliwość dłoni.  O umowie społecznej, no kto to słyszał - że niby trzeba się zgodzić miedzy sobą na to, do czego kto ma prawo… No jakże to: przecież to nasza Fabryka! - mówili do siebie jednocześnie Właściciele potwierdzając wzajemnie swoje słuszne racje.
Najgorsze jednak, były planowane ponoć w Centralnym Mieście te Prawa Podstawowe, co każdemu żyjącemu w Najszczęśliwszym Państwie się należały i że niby trzeba było ich przestrzegać. Żeby ci w drelichach mieli wpływ i mogli się odwoływać jak im się cos nie podoba. Albo żeby dostawali jasno wypisane – każdy na osobnym, zafoliowanym karteluszku - reguły współpracy i za co ich można wywalić. No, nie. Nie i jeszcze raz nie!
Przecież to nam rozwali Fabrykę! – mówił przeżuwając wegetariański kawior jeden Właściciel do Drugiego. - Przecież to się nie godzi! Za naszą krwawicę – takie odpłacenie!?? Taka niewdzięczność? Przecież to nasze, nasze i nic nikomu do tego i wara i poszoł won…
Szampan śniadaniowy zagrzał się w kieliszkach, foie gras z ekologicznej gąski utuczonej w tajemnicy przed Zielonymi poczynało się nieco rozpływać na półmisku z sewrskiej porcelany, a Właściciele nie wiedzieli cóż robić właściwie.
Jestem Właścicielem i to brzmi dumnie! – powiedział nagle Drugi Właściciel do Pierwszego. Trzeba ich trzymać za twarz! Inaczej wejdą nam na głowę! I zamiast zapałek będziemy tu produkować feministyczne ulotki, jak nic!.
Podziękowali więc Właściciele wdowie po pułkowniku za posiłek i przywołali fiakra. Pojechali znów trzymać rękę na pulsie. Ot, taka to już ciężka dola Właściciela Obywateli.
Tymczasem w Fabryce, jak to w Fabryce – bunt się rozpełzał. Takie już prawo tego świata, że jak jeden chce za dużo, to drugi musi się zbuntować i wrzeszczeć, że mu coś niesłusznie zabierają. I wtedy jest bunt mas, ucieczka do wolności, jedenascie Tez o Feuerbachu, a zwlaszcza teza dziesiąta*,  Dwadzieścia Jeden Postulatów  oraz ruszymy z posad bryłe świata.
Jak to zwykle bywa.
Kiedy jednak Właściciele Dwaj znów stanęli przed wielkim ceglanym gmaszyskiem, zagadnęła ich Mała Zielona Wróżka. Właśnie wróciła z konferencji o obywatelskiej partycypacji i innowacjach w demokracji, którą zorganizowano na uniwersytecie za pieniadze z Centralnego Miasta na Be.   – A nie moglibyście się z nimi dogadać? –spytała niewinnie.
- Oszalalaś?! – zgodnie odpowiedzieli Dwaj. – Przecież nie będziemy bezkarnie łamać praw dziejowych, które są niezmienne. Za nic! Krwiopijca ma krew wysysać a wysysany musi się buntować –doświadczywszy Prawdy w nagłym błysku  oświecenia, zakrzyknęli Jeden przez Drugiego.
- Ale idzie Trzecia Fala -nieśmiało odparła Mała Zielona Wróżka. - Teraz trzeba po nowemu…
Ale Dwaj nie słuchali. Podręczni znów wynieśli stolik.  Czas na wywalanie nadszedł.



* Punktem widzenia dawnego materializmu jest społeczeństwo "obywatelskie"; punktem widzenia nowego materializmu jest społeczeństwo ludzkie, czyli uspołeczniona ludzkość

30 komentarzy


02.07.2010 10:38 9
Jarosław Kaczyński: Twój kot głosowałby na mnie!
Nigdy nie poznałam Jarosława Kaczyńskiego, a na żywo widzialam go raz tylko - dzięki salonowi24, na trzecich salonowych urodzinach.
 
I nigdy nie mogłam do końca się przekonać, że opowieści wspólpracowników o tym, jak to facet jest inteligentny, przenikliwy i  pełen monthypytonowskiego poczucia humoru -- są prawdziwe. Nawet kiedy moja ukochana "babcia Jadzia" (moja prawdziwa Babcia też tak miała na imię) czyli Jadwiga Staniszkis snuła opowieści o tym jak to w kobietach wzbudza uczucia opiekuńcze - słuchałam tego trochę jak bajek o żelaznym wilku.
 
Po Smoleńsku - nie tylko w jego  wypadku, co jest polskim medialnym absurdem i miarą medialnej niekompetencji  - nieco inaczej zaczęły go pokazywac media.
 
Ale też chyba on sam w ramach "zmiany", w którą niektórzy nie moga uwierzyć i widzą w niej tylko piarowską zagrywkę, zaczął sam siebie traktowac inaczej. Swoje  słabości zobaczył w nowym świetle - jak atuty. I staly się tymi atutami - bo wszystko naprawdę zależy od naszego nastawienia wobec rzeczywistości.
 
Wiem, że nawet gdyby wciąż pokazywał się nam jako kłótliwy apodyktyczny pieniacz - i tak po Smoleńsku głosowałabym na niego, bo nikt inny nie da nam szansy na wyjasnienie smoleńskiej katastrofy a to jest najważniejsze.
 
Ale teraz, nawet jeśli mój Kot głosowałaby na Jarosława, to ja naprawde nie mam innego wyjscia:)))


9 komentarzy


04.07.2010 15:50 26
Ratunku oraz pomocy!
Przed I turą wzięłam zaświadczenie, żeby głosować na tzw. wyjeździe. I zagłosowałam. Ponieważ w II turze miałam być już w domu, spokojnie wywaliłam połówkę zaświadczenia, uprawniającą do głosowania na tzw. wyjeździe w II turze.
Poszłam dziś do tego samego lokalu wyborczego co zawsze - a tam mi  mówią, że bez tej drugiej połówki zaświadczenia nie mogę głosować. W życiu bym nie wpadła, ze ten świstek będzie mi jeszcze potrzebny, skoro w II turze głosuje u siebie.
Komisja wykonała parę telefonów ale nic nie wskórała.
Ja dzwonię od godziny do PKW ale tam wciaz zajęte.
Ja rozumiem, że jak ja nie lubię Systemu to i System mnie nie lubi ale żeby aż tak?
Ktoś ma pomysł co robić?

26 komentarzy


08.07.2010 07:28 19
Polska się budzi
Przed piątą rano budzi mnie ten sam autobus, który jak co dzień wydaje swoje dzikie syki, otwierając i zamykając drzwi na przystanku pod domem. Słońce jak zwykle pokazało się już nad linią lasu na horyzoncie i jak zwykle odbija się w tafli szkła w ramie obrazu, żeby zaraz rzucić złoty refleks na drzwiach.  Jest piąta rano. Noc spotyka się z dniem…
Kraj za oknem taki sam jak zwykle.

xxx
Powinnam dziś pojechać do sądu apelacyjnego, żeby znów się tłumaczyć, że zus nie powinien mi naliczyć tego co naliczył, bo mój ulubiony artykuł 104 ustawy o ubezpieczeniach sformułowany jest absurdalnie, nikt go nie rozumie, to i ja nie zrozumiałam. I jestem społecznie ubezpieczona w sposób niezrozumiały. Zus, który miał ubezpieczać i płacić mnie, chce, żebym to ja ubezpieczała zus i jemu płaciła. Może to i dziwne ale w końcu to nie jedyna dziwna rzecz w Polsce, więc nie ma się co czepiać.
Wieczorem szukałam wezwania na rozprawę, w końcu znalazłam i przeczytałam, że „stawiennictwo nieobowiązkowe”. Znaczy mogę nie pójść. Apelację napisałam porządnie, wiec może rzeczywiście – po co się denerwować, kiedy można nie?
Inna rzecz: jaki sens ma wymiar sprawiedliwości, kiedy sędzia nawet nie musi widzieć tych, pomiędzy którymi toczy się spór? Kiedy nie istnieje najmniejszy nawet związek miedzy sędzią i stronami? Ale ok, spraw jest dużo, sędziów mało, akta przewożone w wózeczkach po sądowych korytarzach grube – po co tam jeszcze ja i to ze swoim stresem? Poleconym przyjdzie wyrok, to sobie przeczytam.
Chociaż zeszłym razem nie przyszedł. Dowiedziałam się, że wyrok zapadł - rok po jego sformułowaniu, bo zus przysłał ponaglenie, że wciąż nie zapłaciłam tego, czego przecież nie chcę zapłacić i o co właśnie sądzę się z zusem w sądzie.
Być może gdzie indziej sądy wysyłają wyroki osobom, które na nie czekają. Ale u nas trzeba sąd poprosić o udostępnienie. Dowiedziałam się właśnie przy tej okazji. Że jak się poprosi, to sąd przyśle. Jak się po drodze straci termin, w którym można poprosić - to nie przyśle. Ale wtedy można poprosić o przywrócenie terminu, w którym można poprosić o wyrok. I sąd albo ten termin przywróci albo nie.  Jak przywróci, to przyśle, A jak nie, to nie.  No i jak nie, to wtedy wyrok jest, uczestnik procesu nic o nim nie wie ale mu podlega i ma się podporządkować. No, taki kraj. Ten sam co zwykle.

xxx
A jednak nie. Jest inaczej. Mijają trzy miesiące od smoleńskiej katastrofy. Dopiero co wybieraliśmy nowego prezydenta. Udając, ze katastrofy nie było, bo jak ktoś z tych, co ją do dziś przeżywają przypominał, że była, to zaraz ktoś z tych, co mówią, że nie ma co histeryzować, krzyczał, że się politycznie wykorzystuje. Więc dla świętego spokoju wybieraliśmy, udając. Ale już wybraliśmy. I już udawać nie trzeba.

xxx
Suweren podzielony na pół – napisała w salonie Gemma. http://gemma.salon24.pl/ Suweren czyli ja, mój sąsiad, Twoja sąsiadka, ich znajomi i znajomi znajomych. Sugestywny obrazek ten Suweren na pół pęknięty. Jedna ręka Suwerena nie może uścisnąć drugiej ręki, a jedna noga nie może spotkać się z  nogą drugą. Serce przecięte na pół. O głowie lepiej nie wspominać.   Chyba go to musi boleć, tego Suwerena.  Lekarstwo na to jest ale nie znam doktora, który chciałby je zaaplikować. Jakby  tylko spróbował - zaraz jedna i druga strona Suwerena podniesie wrzask, że doktor to  zdrajca! A w walizeczce doktora kilka tabletek. Biała: od wzajemnego szacunku. Zielona: od wysłuchania się nawzajem. Niebieska: od akceptacji współzależności.
No, co? Pomarzyć nie wolno? Jeśli nawet Adamowi Michnikowi otworzyły się oczy i zauważył, że wielka część Polaków nie czuje się w państwie u siebie, to może będą konsekwencje? A może i nie?

xxx
FYM podsumowuje to, czego wciąż nie wiemy. W zasadzie nic nie wiemy, wciąż dezinformowani.  http://freeyourmind.salon24.pl/200721,bliska-zagranica Nie wiemy kto tak naprawdę i na jakiej prawnej podstawie podjął decyzję o takim a nie innym procedowaniu „śledczym” po katastrofie 10 kwietnia. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można sądzić, że nie była to samodzielna decyzja Tuska… Co ciekawsze, płk. dr Klich w swych wypowiedziach przed komisją(sejmową) także nie wie, kto zadecydował. Inni przedstawiciele „rządu” uczestniczący w tym posiedzeniu, także. Więc kto? Szef FSB? Ambasador Rosji? Stanisław Ciosek? Czy jakiś batiuszka z WSI? Być może gdy premier na wniosek mec. S. Hambury zostanie przesłuchany przez prokuraturę, zdradzi nam tę wielką tajemnicę.

xxx
Poza tym wszystko jak zwykle. Pięciuset mieszkańców Gdyni od czerwca może już złożyć obywatelski projekt uchwały miejskiej. Pozew zbiorowy przeciwko rządowi o odszkodowania za powódź zamierza przygotować grupa poszkodowanych przedsiębiorców i mieszkańców Sandomierza, choć według wojewody świętokrzyskiego rząd nie pozostawił powodzian samych sobie. Nowy prezydent naobiecywał: 1000 km autostrad, wycofanie polskich wojsk z Afganistanu, 50 procent zniżki dla studentów i bezpłatne kształcenie na jednym kierunku, podwyżki dla nauczycieli, utrzymanie KRUS. PAP podaje, że brytyjscy naukowcy z Uniwersytetu w Southampton opracowują metodę, która radykalnie zmniejszy ilość dwutlenku węgla emitowanego do atmosfery: tysiące ton żelaza wrzucone do wód oceanów i mórz mają radykalne ograniczyć proces ocieplania się klimatu. Niezależni obserwatorzy mówią z kolei o  sześciu wyciekach w Zatoce Meksykańskiej,  co oznacza, że ilość oleju, która dostaje się do Zatoki jest wielokrotnie większa, niż podają wszystkie dotychczasowe szacunki. W newsletterze „Gazety Trójmiasto” dwie dziennikarki pytają i odpowiadają: Sposób na nudę? Wyprawa po Gdańsku kajakiem.

xxx
Metody manipulacji Suwerenem – w liczbie piętnastu – podsumowuje sobie dla porządku we własnej głowie Ambiwalentna Anomalia. http://aman.salon24.pl/ Ja dodaję metodę szesnastą: grę na zmęczenie i zniechęcenie. Które pojawiają się, kiedy te 15 metod stosują wobec nas przez dłuższy czas.  Co trochę łapię się na tym, że nie mam już wcale ochoty czytać kolejnego tekstu o katastrofie smoleńskiej, myślę: a tam, zajmę się swoimi sprawami.  Obywatele zajęci "własnym ogródkiem" – nawet jeśli jest to sąd apelacyjny - przestają patrzeć władzy na ręce. I o to tej władzy przecież chodzi.

xxx
Zrobiła się siódma.
Kraj taki sam a jednak całkiem inny.
Wolność? Solidarność? Braterstwo? Może nie do końca. Ale słowo "suweren" zaczyna robić karierę.

19 komentarzy


26.07.2010 00:17 14
Światy chwilowo równoległe
Słowa, których używamy, z jednej strony oddają stan naszych umysłów. Z drugiej - stan tych umysłów tworzą. Media to obrazy ale przede wszystkim słowa.  
Kiedy przy porannej kawie czytam w "Stołecznej": Nowy gracz w walce o prezydenturę. Ma mocnych rywali- od razu  tworzy mi się w głowie obraz twardego boju, cynicznych graczy i  krwi niechybnie przelewanej. I myślę przez ułamek sekundy: "wojna będzie, czas robić zapasy".  A przecież redaktorowi, który dostaje premię za wymyślanie tytułów chodziło tylko o to, że jedna z partii - być może -  za jakiś czas wystawi swojego kandydata w wyborach na prezydenta stolicy. Obrazek w mojej głowie mógł być sielankowy. Ot, taki  demokratyczny, przyjazny obywatelowi proceder. Ale nie jest.
Jeden z najinteligentniejszych polskich publicystów, Krzysztof Kłopotowski, pisze parę dni temu w salonie że  Jarosław Kaczyński podsyca "obronę krzyża" pod pałacem prezydenckim..., pobudza pierwotne instynkty polskie..., używa symboli religijnych w walce politycznej. http://klopotowski.salon24.pl/208952,hej-kto-polak  
A to co robi Jarosław Kaczyński równie dobrze można chyba nazwać  wyrażaniem potrzeby paru milionów Obywateli, dla których ten znak jest przypomnieniem o zadziwiającym do dziś nie wyjaśnieniu katastrofy.Można to nazwać  wyrażaniem tej potrzeby  z miejsca, które jest  dobrze słyszalne i w ten sposób przydaje  tej potrzebie wagi. Można to nazwać  pobudzaniem w ten sposób prostych instynktów moralnych przyzwoitych ludzi w obliczu cenzurowania i fałszowania wiedzy o katastrofie. Można wreszcie nazwać reagowaniem kategoriami moralnymi na sytuację, zdefiniowaną przez grupę rządzącą jako walka polityczna.
Jeśli żyjemy - w swoich umysłach - w świecie  "podsycania obrony krzyża, pierwotnych polskich instynktów czy używania symboli religijnych do walki politycznej",  możemy nigdy nie trafić do świata, w którym przyzwoici ludzie upominają się o rzeczy najprostsze i najistotniejsze.
A przecież ten drugi świat też istnieje. 
Który z tych światów bardziej nam służy?
W którym z nich pijemy poranną kawę ? 
xxx
Chciałam zadać te  pytania w salonie parę dni temu. Ale, co niektórzy tu wiedzą,  salonowa cenzura sprawiła, że nie miałam przez tydzień dostępu do własnego konta. Znaczy: za karę miałam bana. 
A za co ten ban? Ano za to, że w portalu „niezależnych publicystów”, który nawet od unii, matki naszej dostał ostatnio dotację na wspieranie dziennikarstwa obywatelskiego, pisałam o tegoż dziennikarstwa regułach. 
Nie mogłam w salonie, to wrzuciłam na http://blogmedia24.pl/node/33733
xxx
Może pójść jednak na kawę do tego świata, w którym wszyscy się biją i szykują na wojnę? Sama już nie wiem:)) 

14 komentarzy



27.07.2010 15:28 32
Zadyma bezpośrednia numer 20 & 21
Ephoros wyrzucił mi z blogu halo-centralo* dwie notki - numer 20 i 21, po czym skazał na tygodniową banicję.
 
Pytany przez Blogerów o powody, Igor odpowiedział:
 
Sprawa Anny Mieszczanek – wyjasniem. Blogerka właczyła się w akcję tworzenia listy osób, które powinno się sekowac. Kklakkrotnie wklejała notki, o usunięcie, których prosiła administracja. Ban jest tygodniowy, jutro się kończy. Nie będziemy tolerowac w salonie podzegania jednych blogerow przeciw drugim, ani wywolania awantur, ktore godza w nasze interesy i w jakosc dyskusji, jakie spokojnie toczy wiekszosc uzytkownikow Salonu24

 
 
  Ależ to nieprawda - rzekł był na to balzak, więc Igor uzupełnił:
 
@balzak
Przepraszam, byłem nieprecyzyjny. Pisałem komentarz w pośpiechu, na podstawie relacji, którą nie do końca zrozumialem. MOja wina. Było tak, ze Anna Mieszczenk wlaczyla sie w te akcje posrednio, broniac osob, ktore wczesniej chcialy wywolac zadyme, a taka forma 'dialogu" z admnistracja do niczego naszym zdaniem nie prowadzi.Pozdrawiam

Drogi Igorze.
W nic nie włączałam się pośrednio. Ani w tworzenie zadymy ani w tworzenie listy osób do sekowania, choć się tym osobom należy.
Bezposrednio zaś, upomniałam się o zbanowaną notkę elig, która z kolei prosiła, żeby ze względu na bliskie spotkanie fromborskie salonowiczów i z powodów ORGANIZACYJNYCH -  odbanować jedno z kont Koteusza - organizatora spotkania.
W związku z tym co wyżej, uważam, że zostałam zbanowana PONIEWAŻ  COŚ SIĘ WYDAWAŁO  NIE DO KOŃCA PRZYTOMNEMU DYŻURNEMU ADMINOWI - ktokolwiek nim wtedy był.
Nie przypuszczam, żeby to był rozsądny powód.
Dlatego chciałabym, żeby ten ban został wykasowany z mojej salonowej historii a także z mojej strony, na której wciąż mi się o tym na czerwono przypomina.
p.s. Pisałam Ci o tym w mailu przez PW ale nie odpowiedziałeś. W usuniętej notce chwaliłam administrację, że właśnie - zgodnie z tym o co Blogerzy proszą od miesięcy - zaczęła ona odpowiadać na maile. No i masz: od razu brak odpowiedzi. To lepiej Was nie chwalić?

*blog halo-centralo (Salonowi rozmawiają z centrala i odwrotnie), to blog założony po to, żeby Blogerzy mogli ustalać z Administracja ważne dla Blogerów kwestie dotyczące salonu24. www.rozmawianie.salon24.pl
Dziś także ocenzurowany i widoczny tylko czesciowo.


32 komentarzy


31.07.2010 13:00 55
Deklaracja Obywateli (jest już link do podpisywania)
Wobec polskiej polityki  jestem kompletnie bezradna, Nie mogę wiele. Mogę jednak powiedzieć rządowi, że cofam swoja zgodę na istnienie takiego państwa. Jeśli  znajdę sto osób, które zechcą powiedzieć to razem ze mną – wyślę tę deklarację.  Sama – nie będę się wygłupiać. Głos pojedynczego Obywatela nie ma żadnej mocy sprawczej. Moc pojawia się, kiedy głosów jest wiele. To właśnie Obywatelskie Nieposłuszeństwo, o którym pisze Mariquita i carcajou.


Deklaracja Obywateli
(można ją podpisać tu:
Państwo nie służy Obywatelom. Politycy zapomnieli, że są na swoich miejscach z naszego wyboru. To groźne. Państwo trzeba w końcu naprawić.  

1. Godzę się na istnienie państwa.
2. Godzę się na finansowanie tego państwa z moich, Podatnika, pieniędzy.
3. Godząc się na to, wyznaczam państwu zadanie: ma mnie chronić przed zewnętrznymi wrogami, a wewnątrz ma tworzyć ramy – przede wszystkim gospodarcze - dla godnego życia zwykłych obywateli. Gospodarka jest po to, żeby ludzie lepiej żyli.
4. Wymagam od państwa, by liczyło się z moją opinią
5. Wymagam od państwa, by zaprojektowało taki system podejmowania decyzji, który by uwzględniał moją opinię i opinie innych dorosłych Obywateli – obojga płci na równi.
6. Wymagam od państwa - by uznało istnienie różnych opinii i traktowało je jako równorzędne – wymagające uzgodnienia, a nie partyjnych przepychanek, zależnych od siły tego, kto się przepycha.
7. Wymagam od państwa - ponieważ rozumiem, że opinie często bywają sprzeczne – by zaprojektowało skuteczny sposób dochodzenia do uzgadniania rozwiązań, uwzględniających  sprzeczne a nawet wykluczające się opinie.
8. Wymagam od państwa, by przestrzegało jasnych i zrozumiałych dla zwykłych obywateli reguł: nie kłam, nie kradnij, nie marnuj nie swoich pieniędzy, mów i pisz prawo tak, żeby zrozumiał cię zwykły człowiek..

9. Jeśli państwo
- ukrywa przede mną prawdę i dezinformuje mnie - tak jak w sprawie katastrofy smoleńskiej czy w sprawie deficytu budżetowego;
- uczestniczy w rywalizacji  wybranych przez obywateli reprezentantów, zamiast zachęcać do współdziałania i wzajemnego szacunku ;
- toleruje przekręty i rozkradanie wspólnego majątku;
- nie dba o mnie, tylko tworzy kolejne bariery dla spokojnego rozwoju;
- zamyka oczy na rzeczywiste problemy społeczne;
- podejmuje bez mojej zgody wojny
ja -  Obywatel – cofam moją zgodę na istnienie takiego państwa.

10. Cofam także moją zgodę na jego finansowanie.
11. Prawo wymaga ode mnie finansowania Państwa. Będę więc nadal płacić podatki. Jednocześnie jednak, poinformuję Premiera i Prezydenta, że nie zgadzam się, by moje podatki finansowały państwo, które nie służy Obywatelom. Mailem prześlę niniejszą  deklarację na adres: kontakt@kprm.gov.pl;   listy@prezydent.pl

 55 komentarzy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz